Branża tłumaczeniowa nieustannie się rozwija i dostosowuje do realiów dzisiejszego świata oraz potrzeb klientów. Pomimo tego, że zdalne tłumaczenia ustne przez telefon (OPI – Over-the-Phone Interpreting) i wideo (VRI – Video Remote Interpreting) istniały już przed pandemią COVID-19, były one raczej rozwiązaniem niszowym. Dziś, kilka lat po lockdownie, jest to rozwiązanie, które zostało z nami na stałe i cieszy się ogromną popularnością. Tłumaczenia zdalne ułatwiły pracę wielu tłumaczom, zwiększając dostępność ich usług i zapewniając większą elastyczność. Jednak wraz z rozwojem pracy zdalnej pojawiły się nowe komplikacje, którym branża musi stawić czoła. Jak zatem tłumacze radzą sobie z problemami technicznymi?
Tłumaczenia przez telefon
Podczas tłumaczeń przez telefon (OPI) pojawiają się problemy, które napotykamy przy codziennych rozmowach telefonicznych z naszymi bliskimi – słaba jakość dźwięku, pogłos, trzaski, przerywanie, zbyt cichy mikrofon, kompresja dźwięku. Sytuacja ta jest jednak bardziej stresująca, zarówno dla tłumacza, jak i klienta, gdy komplikacje występują w trakcie tłumaczenia. W 2018 roku, w Australii, dr Jihong Wang z Uniwersytetu Queensland przeprowadziła badanie wśród 465 tłumaczy telefonicznych, które pokazało, że radzą sobie oni ze słabą jakością połączeń inwestując w najlepsze słuchawki, prosząc o briefing przed spotkaniem oraz aktywne zadawanie pytań i ingerencję w przebieg rozmowy. Innym problemem podczas tłumaczeń telefonicznych jest brak możliwości zobaczenia mimiki i gestów, co często jest ważnym aspektem tłumaczeń ustnych. Dlatego też, tłumaczenia przez telefon zaleca wybierać się głównie do krótkich rozmów biznesowych z małą liczbą uczestników i gdzie będą przekazywane proste informacje.
Tłumaczenia przez wideokonferencję
Tłumaczenie zdalne przez wideo (VRI) warto rozważyć, jeśli potrzebujemy tłumaczenia spotkania z większą liczbą uczestników, na którym będą poruszane poważne lub emocjonalne tematy oraz gdzie mimika twarzy i gesty mogą pomóc tłumaczowi w interpretacji. Poleca się je również w przypadku zdalnych konsultacji medycznych. W tym wypadku, problemy, na które może natknąć się tłumacz związane są oczywiście ze słabym połączeniem internetowym, ale też z ilością osób mówiących jednocześnie. Mimo, że kamery powinny ułatwiać sprawę, tłumacz musi nauczyć się kontrolować sytuację, aby żadna z osób nie wchodziła sobie w słowo i aby sam tłumacz mógł mieć swoją kolej w rozmowie. Koordynacja rozmowy to umiejętność, która przyda się lingwiście nie tylko w pracy zdalnej, ale też na żywo. Ponadto, wideokonferencja nie zawsze zastąpi nam tłumaczenie na miejscu – VRI często ogranicza widoczność, kadr może być zbyt wąski lub słabej jakości przez co mowa ciała nie jest w pełni widoczna i gesty tracą funkcję komunikacyjną. Rozmowy o charakterze bardzo wrażliwym takie jak przesłuchania, rozmowy z prawnikiem lub lekarzem dotyczące poważnych chorób, konsultacje psychologiczne, negocjacje biznesowe itp., gdzie ważne są emocje i pełna obserwacja uczestników, najlepiej tłumaczyć ustnie na miejscu.

Przygotowanie techniczne
Przygotowanie odpowiedniego sprzętu jest ważne zarówno ze strony tłumacza, jak i klienta. Obie strony muszą mieć stabilne połączenie internetowe i zasięg. Jeśli w spotkaniu uczestniczy większa liczba osób, klient powinien zapewnić dobre mikrofony dla każdego z uczestników oraz urządzić spotkanie w miejscu z dobrą akustyką. Warto też przed połączeniem się z tłumaczem przetestować jakość dźwięku i obrazu, a także uprzedzić osoby na spotkaniu, aby czekały na swoją kolej wypowiedzi. Tłumacz powinien z kolei być przygotowany na sytuacje awaryjne, korzystać ze sprawdzonego sprzętu, platformy online i zapoznać się z kontekstem rozmowy przed spotkaniem. Klient musi pamiętać, że jakość zdalnego tłumaczenia jest wspólną odpowiedzialnością tłumacza i uczestników.
W biurze ATOMINIUM oferujemy tłumaczenia ustne, w tym tłumaczenia online przez telefon jak i online. (W.K)






